13 stycznia '12r.
Podczas środowej rozprawy administracyjnej dotyczącej budowy obwodnicy Góry Kalwarii nikt nie chciał jednoznacznie powiedzieć, kiedy ruszy budowa drogi.
Najwięcej na ten temat mówił wojewoda Jacek Kozłowski. Tłumaczył, że – o ile procedury pójdą zgodnie z oczekiwaniami – roboty mają szansę rozpocząć się od wycinki drzew za rok, a zakończyć po około dwóch latach. – Ale to zależy od tego, czy minister Jacek Rostowski uwolni pieniądze na ten cel – tłumaczył.
– Co to znaczy „uwolni”? – dociekał nasz dziennikarz
– Po przetargach na budowę innych dróg krajowych i autostrad powstaną oszczędności. I to są właśnie pieniądze, które mogą być przeznaczone przez ministra finansów, w porozumieniu z ministrem transportu, na budowę obwodnicy Góry Kalwarii – wyjaśniał wojewoda.
O termin rozpoczęcia inwestycji pytaliśmy też zastępcę dyrektora warszawskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Stanisława Dmuchowskiego. – To bardzo trudne pytanie – przyznał. – Dlatego na ten temat podczas spotkania wypowiadał się wojewoda. Bo jest to decyzja polityczna. Naciski polityczne posłów i samorządowców sprawiły, że jesteśmy tu, gdzie jesteśmy – powiedział Gorakalwaria.net.
Estakada stanie się atrakcją turystyczną?
– O tym, że będziemy na tym etapie przygotowań do budowy obwodnicy, jeszcze rok temu nie mogliśmy pomarzyć – mówi z kolei burmistrz Dariusz Zieliński. Jest optymistą, jeśli chodzi o pieniądze na przedsięwzięcie. – Jestem po kilku rozmowach z Lechem Witeckim, dyrektorem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, podczas których powiedział mi wiele razy, że nie pozwoliłby na wystąpienie o zgodę na realizację tej inwestycji, gdyby nie miał przygotowanego montażu finansowego.
9-kilometrowa obwodnica Góry Kalwarii (dwa pasy ruchu w każdą stronę), która zacznie się w Kątach, przetnie trasę dla tirów, ul. Wojska Polskiego i włączy się do aktualnej szosy nr 50 przed mostem, ma kosztować (bagatela!) 700 mln zł. – To koszty zbliżone do kosztów budowy trasy ekspresowej, czyli 70–80 mln zł za kilometr. Wynika to z dużej liczby obiektów inżynieryjnych: bezkolizyjnych skrzyżowań, wiaduktów i efektownej, wysokiej estakady o długości 600 metrów, która powstanie na skarpie wiślanej – tłumaczy dyrektor Dmuchowski. Przebudowa szosy nr 79 od Kątów do Piaseczna ma pochłonąć 900 mln zł.
Ekrany akustyczne o długości 4,3 km
Środowa rozprawa administracyjna była ostatnim etapem przed wydaniem decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej (wojewoda zapewnił, że nastąpi to do końca lutego). Kozłowski już na samym wstępie spotkania poinformował, iż minął czas dyskusji nad lokalizacją drogi, bo ta już została wybrana, a projekt techniczny inwestycji wykonany. Dyskusja miała dotyczyć tylko elementów służących ochronie środowiska, które powstaną podczas budowy obwodnicy (będą to m.in. ekrany akustyczne o łącznej długości 4,3 km). Wstęp wygłoszony przez wojewodę sprawił prawdopodobnie, że nie wróciła awantura o to, dlaczego nie wytyczono trasy tak, aby nie burzyć domów w Kątach (choć i tak pojawił się ten temat w dyskusji).
Jeżeli decyzja ZRID stanie się prawomocna i ostateczna, latem rozpoczną się wykupy reszty gruntów pod szosę (w rękach właścicieli pozostało jeszcze ok. 40 proc. działek). Z tym mogą być jednak problemy, bo GDDKiA spodziewa się, że mieszkańcy Kątów mimo wszystko złożą odwołanie od ZRID do ministra.
(pc)